Krzysztof Jurek - blogosfera

Wpisy

  • piątek, 01 czerwca 2012
    • O prowokacji - na marginesie konferencji nt. Etyki mediów - Kraków 2012

      W dzisiejszej praktyce dziennikarskiej możemy zaobserwować nasilające się zachowania  mające na celu poszukiwanie i dochodzenie do prawdy, które przypominają działania prokuratorskie, czy detektywistyczne. Dziennikarz opisując rzeczywistość spotyka się z sytuacjami w których nie da się ujawnić i pokazać niektórych zjawisk bez ich wcześniejszego,  świadomego wywołania. Ostateczną metodą pozwalającą na zdobycie informacji  pozostaje wówczas prowokacja dziennikarska. Dziennikarz może stworzyć pewną sytuację, „podpuścić” rozmówców, by wyraźnie pokazać i udowodnić negatywne zjawiska społeczne, niekompetencje instytucji, korupcję, luki systemu prawnego czy absurdy jakiś przepisów. Dziennikarze uciekają się do stosowania prowokacji gdy tradycyjne metody zbierania informacji zawodzą (bądź są nieskuteczne) lub gdy ostrzeżenia zawarte w materiale nikogo nie poruszają. Są to sytuacje w których dziennikarz świadomie popełnia przestępstwo dla ostrzeżenia opinii publicznej. Praktyka dziennikarska pokazuje, że bez wykorzystania prowokacji nie udałoby się wykryć i udowodnić wielu konkretnych przestępstw.

      My, odbiorcy mediów mogą jedynie domniemywać i przypuszczać, że dziennikarze kierują się przesłankami, które mają na celu interes publiczny. Dobrze jednak wiemy, że jest to myślenie idealistyczne. Tabloidyzaja rynku wskazuje, że interes ekonomiczny staje się coraz często staje się nadrzędny w stosunku do dobra społeczeństwa, a dziennikarze dopuszczają się prowokacji, które nie mieszczą się nawet w granicach dobrego smaku. Przebieranie się, podawanie za kogoś kim się nie jest, oszukiwanie staje się coraz bardziej popularnym środkiem do wykrycia taniej sensacji, czy afery.

      Czy prowokacja jest uczciwym sposobem zbierania informacji? Na co dzień spotykamy się z informacjami które adresatami są dziennikarze. Prowokacja dziennikarska może być potraktowana więc jako narzędzie pozwalająca na to że tak to ujmę być albo nie być faktom. Zjawisko prowokacji dziennikarskiej jest zagadnieniem, które nie ma jasno określonej definicji, z tego też powodu budzi wiele kontrowersji i dyskusji. Porozumienia nie ma na tle etyczno – prawnym, ze względu na brak ostrych granic ustalających kryteria jej zastosowania. Zgody nie widać wśród dziennikarzy, jak i instytucji dziennikarskich, które są podzielone na dwa obozy – zwolenników i przeciwników omawianej metody. Nie ma jednoznacznych wskazówek czy stosować, a jeśli już to jak stosować prowokację. Sprawy te w polskim dziennikarstwie możemy określić jako precedensowe, co związane jest z rozwojem dziennikarstwa jako nauki akademickiej, jak również z realiami pracy dziennikarza w okresie PRL, znacznie odbiegającymi od współczesnych standardów. W tamtych czasach reporterzy dopuszczali się przede wszystkim tworzenia reportaży wcieleniowych lub stosowali obserwację uczestniczącą. Nie kolidowały one z prawem dlatego też nie wzbudzały tylu emocji.

      Debata tocząca się wśród dziennikarzy i medioznawców na łamach prasy (ale również na konferencjach, sympozjach) uwypukla brak consensusu w sprawie prowokacji.

      Dokonując analizy dyskusji w prasie i na podtawie badań które przeprowadziłem możemy wymienić argumenty przemawiające zarówno za jak i przeciw korzystaniu z  prowokacji dziennikarskiej. Pozwolę sobie przytoczyć najpierw argumenty, które są dla mnie bardziej przekonywujące a  przemawiają jednoznacznie za stosowaniem prowokacji dziennikarskiej:

      Po pierwsze: Dziennikarstwo to służba społeczeństwu, racją publiczną jest stosowanie prowokacji jeśli może ona posłużyć wykryciu nieprawidłowości czy nadużyć.

      Po drugie: Prowokacja jest sposobem alarmowania państwa przed niekorzystnymi zjawiskami społecznymi Prowokacja jest narzędziem kontroli osób publicznych

      Po trzecie: Dzięki prowokacji możliwe jest nie tylko wykrycie patologii, ale ich likwidacja, prowokacja pociąga za sobą daleko idące skutki

      W końcu: Prowokacje dziennikarskie pozwalają ujawnić korupcję i łamanie prawa

      Argumenty przemawiające przeciw stosowaniu prowokacji dziennikarskiej które też możemy spotkać w debacie publicznej koncentrują się przede wszystkim wokół faktu, że dziennikarz może wykryć nieprawdę lub wykreować przestępstwo, którego nie byłoby bez zastosowania prowokacji , a zastosowanie prowokacji może mijać się z celem jaki chce osiągnąć dziennikarz, skutki jego działania nie są adekwatne do celów, mogą wykazać słabość człowieka lub wzmocnić jego skłonność do zła.Jeśli przyjmiemy że dziennikarstwo jest misją której celem jest pokazanie rzeczywistości takiej jaka ona jest, nie tylko jasnej strony życia ale i zła które nie czarujmy się jest wśród nas, to prowokacja jak najbardziej jest nie tylko usprawiedliwiona ale i wskazana. Określenie szczelnych granic prowokacji dziennikarskiej jest zadaniem raczej niemożliwym do spełnienia, jest to bowiem kwestia dziennikarskiego sumienia, kultury, profesjonalizmu i wrażliwości. Interpretacja kodeksów odnosi się do moralności, sfery odpowiedzialności za działanie i słowo. Interpretacja norm, zwrotów, nakazów itd. jest zależna od indywidualnego podejścia dziennikarza do służby jaką pełni wobec społeczeństwa. Uważam że jeśli w swoim działaniu kieruje się szlachetnymi intencjami a tylko wtedy dziennikarz może nazwać siedziennikarzem, jeśli dąży do prawdy o znaczeniu publicznym, zachowując przy tym staranność i rzetelność, co więcej  jeśli służy on dobru wspólnemu, czyli też naszemu dobru, powinien mieć etyczne przyzwolenie dla zastosowania prowokacji. W dziennikarstwie śledczym bez tajemnego nagrywania rozmów, inscenizowania i manipulowania wydarzeniami, czy prowokowania prawa nie udałoby się ujawnić wielu problemów w życiu społecznym, ani udowodnić wielu konkretnych przestępstw.  

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      kjurek14
      Czas publikacji:
      piątek, 01 czerwca 2012 17:19